niedziela, 27 lipca 2014

PUTNEY HEATH

W pewien słoneczny dzień, w trakcie mojej przerwy wzięłam rower i pojechałam na Putney Heath. Razem z Putney Lower Common i Wimbledon Common zajmuje powierzchnie ok 460ha.

Kingsmere



 

Windmill- muzeum otwarte tylko w soboty.


Queensmere.


I jak tu nie kochać Londynu?

czwartek, 3 lipca 2014

THE BRITISH MUSEUM

The British Museum jest jednym z największych muzeów historii starożytnej na świecie.



Zostało otwarte dla zwiedzających w 1753r



Muzeum jest ogromne. Żeby wszystko zobaczyć trzeba poświęcić co najmniej 1dzień. Znajdują się tutaj takie eksponaty jak kamień z Rosetty czy egipskie mumie.



Miejsce to odwiedza ok 5mln turystów rocznie. Najbliższe stacje metra to Russel Square, Tottenham Court Road oraz Holborn. Najlepiej wybrać się z rana, nie ma takich dzikich tłumów i można bez przepychanek i w spokoju obejrzeć eksponaty. Bardzo blisko znajduje się Oxford St, gdzie można oddać się zakupowemu szaleństwu :)



niedziela, 15 czerwca 2014

CHISWICK PARK

W pewną słoneczną niedzielę razem z Dorotą wzięłyśmy nasze rowery i pojechałyśmy do Chiswick House & Gardens Trust. Jest on położony niedaleko Hammersmith, więc 40min jazdy rowerkiem wystarczyło aby być na miejscu.
Znajduję się tam Chiswick House, który jest najlepszym przykładem architektury palladiańskiej w Anglii. Zaprojektowany przez Williama Kenta dla Lorda Burlingtona w 1729r. Niestety płatny dla zwiedzających.


Ogród założony w pierwszej połowie XVIIIw ma swoje korzenie we włoskim klasycyzmie





Kusi swoją oryginalnością, subtelnością i naturalnym pięknem.




Jest to idealne miejsce na rodzinny, popołudniowy piknik, jak również na romantyczny spacer z ukochanym/ukochaną.






 P.S. trzymajmy kciuki za naszych siatkarzy! :)

poniedziałek, 9 czerwca 2014

PRIMOSE HILL

Primose Hill znajduje się na północ od Regent's Park. Jest to wzniesienie (78m), z którego rozciąga się wspaniała panorama centrum Londynu.


Primose Hill to najbardziej ekskluzywna i jedna z droższych dzielnic w stolicy. W pobliżu mieszkają takie gwiazdy jak Jude Law, Kate Moss, czy Rita Ora.



Jest to całkiem dobre żeby poleżeć na trawce, wypić piwo i zjeść kanapki z Waitrossa. W słoneczny dzień wystarczy godzina na słoneczku aby się opalić.




Wizytę na Primose Hill można połączyć ze spacerem po Regent's Park. Całkiem niedaleko znajduje się również  Camden Town.

niedziela, 25 maja 2014

DOVER

Dover to brytyjski port nad kanałem La Manche. Nazywany jest też Bramą Anglii ze względu na swoje położenie ( do Calais jest zaledwie 34km). Właśnie to miasto było naszym kolejnym celem.

Wysiadłyśmy na parkingu, obok portu i od razu pożałowałam, że zabrałam tylko sweterek. Na szczęście pogoda się poprawiła i nie zwiedzałyśmy jak zgęźlałe kaczki.

Widoki już na początku były niczego sobie.


Krótki pobyt na plaży.



Nasze kroki skierowałyśmy do centrum szukać informacji turystycznej. Okazało się, że jest ona w tym samym budynku co Dover Museum. Bardzo miła pani sprzedała nam mapkę i ruszyłyśmy dalej.



Informacja turystyczna i Dover Museum

,

Następny przystanek to Dover Western Heights- ogromne fortyfikacje z początku XIXw. Po drodze minęłyśmy tylko parę osób. Z budynku dało się słyszeć odgłosy zwiedzających. Wszystko było zarośnięte dzikie i lekko tajemnicze.
W drodze do Dover Western Heights




Idąc dookoła fortyfikacji natknęłyśmy się na tą dróżkę, która prowadziła do przepięknych widoków...


 Widać stąd wszystko- Zamek, port, kanał i miasto.


Zwiedzanie tej części miasta zajęło nam trochę czasu, więc musiałyśmy się śpieszyć. Trzeba było zejść ze wzgórza, przejść przez miasto i dostać się na klify.

 Dzikie koniki.


Dover Castle w oddali.



W planach miałyśmy jeszcze zwiedzić latarnie, ale była ona tak daleko, że trzeba by było poświęcić co najmniej ze 3h marszu, jak nie więcej. Musiałyśmy zrezygnować.


W oddali, przy dobrej widoczności widać Francję.


Zasłużony odpoczynek.


Wracając tą ścieżką natrafiłyśmy na stado koni, które schowały się przed słońcem.



Była to jak dotąd najlepsza wycieczka. Widoki były niesamowite, pogoda dopisała. Ciągłe wchodzenie i schodzenie pod górkę dały nam popalić- o 17 opadłyśmy z sił. Zamku niestety nie udało nam się zdobyć. Gdybym miała okazję, to z przyjemnością jeszcze raz wybrałabym się do Dover.