sobota, 8 marca 2014
środa, 5 marca 2014
DESZCZOWY BIRMINGHAM
Birmingham przywitał mnie niezbyt optymistyczną pogodą. Wysiadłam na Hill St i chwilę później znalazłam na placu Victoria Square, gdzie znajduje się słynny Council House.
Biblioteka ma nawet taras, z którego rozciąga się jak dla mnie niezbyt ładna panorama miasta.
Town Hall
W porównaniu z Londynem, Birmingham świeciło pustkami. Na placu spotkałam tylko kilku turystów i rodzin z dziećmi.
Dalej wybrałam się na poszukiwanie nowej biblioteki. Muszę przyznać, że z zewnątrz jak i w środku jest naprawdę ładna.
Biblioteka ma nawet taras, z którego rozciąga się jak dla mnie niezbyt ładna panorama miasta.
Miasto ma bardzo dobrze rozbudowaną sieć kanałów. Zaledwie 200m od biblioteki można pospacerować i odpocząć w takim właśnie miejscu.
Na tej łodzi można sobie zjeść obiad, jednocześnie podziwiając
widoki. Obok również znajduje się National Sea Life.
Następnie wybrałam się do centrum handlowego na kawę.
Przy okazji odkryłam całkiem fajny i niedrogi sklep- Forever 21. Mają akurat fajne legginsy w promocji, grzechem byłoby ich nie kupić :)
Zostały mi niecałe 2h do powrotu, więc ruszyłam znów na Victoria Square, ale tym razem do Birmingham Museum and Art Gallery.
A na koniec 3-godzinna podróż z powrotem do Londynu.
poniedziałek, 3 marca 2014
VERVE BAR LONDON
Szybko zleciał ostatni tydzień. Dzieciaki grzeczniejsze się zrobiły, sobotni babysitting to była czysta przyjemność. Żadnego marudzenia, od razu poszły spać. Po prostu bajka :)
Odwiedziłam mój lubiony charity shop i co kupiłam? Sziszę :P
A tak się prezentował mój tłusty czwartek.
A w piątek pojechałyśmy do centrum odchamić się. Była również z nami nowa au pair z Estonii. Było bardzo sympatycznie, ale ceny przyprawiały o zawrót głowy...
Dobranoc :)
Odwiedziłam mój lubiony charity shop i co kupiłam? Sziszę :P
A tak się prezentował mój tłusty czwartek.
A w piątek pojechałyśmy do centrum odchamić się. Była również z nami nowa au pair z Estonii. Było bardzo sympatycznie, ale ceny przyprawiały o zawrót głowy...
To miasto nigdy nie śpi
Dobranoc :)
niedziela, 23 lutego 2014
NATURAL HISTORY MUSEUM CZ. 2
W piątek wieczorem wróciłam do Londynu. Sama podróż autobusem z lotniska do miasta trwała prawie tyle co lot z Bydgoszczy do Londynu. Wczoraj zrobiłam sobie luźniejszy dzień i zwiedziłam tylko niebieską strefę w Natural History Museum. Została mi jeszcze tylko pomarańczowa. Jak na razie najbardziej zainteresował mnie dział Human Biology.
Po południu wróciła rodzinka, trochę pogadaliśmy i zaszyłam się w mojej dziupli. A dzisiaj z rana pracowałam, a resztę dnia spędziłam w moim łóżeczku :)
I wszystkie wspomnienia wróciły...
A tak będę wyglądać za 20lat :)
Po południu wróciła rodzinka, trochę pogadaliśmy i zaszyłam się w mojej dziupli. A dzisiaj z rana pracowałam, a resztę dnia spędziłam w moim łóżeczku :)
środa, 19 lutego 2014
WAKACJE
Pogoda w Anglii okropna, ciągle pada i wieje. W zeszłą sobotę moja najmłodsza dziewczynka miała animal birthday party organizowane w domu. Cała jej klasa została zaproszona, i wszystkie dziewczynki były bardzo podekscytowane. Mi osobiście również bardzo podobał się ten pokaz.
Z bieżących informacji- pojawiła się nowa au pair, Dorota która jest moją sąsiadką. Razem z jeszcze inną au pair Martą zwiedzamy, plotkujemy i wychodzimy na piwko w weekendy.
W tą sobotę wybrałyśmy się na spacer brzegiem Tamizy. Pogoda nie mogła się zdecydować, najpierw padało, a godzinę później zrobiło się pogodnie, chodź mroźnie.
Dzisiejszego posta piszę z mojego pokoju, w Polsce. Rodzinka wyjechała do Francji, a ja skorzystałam z okazji i na niecały tydzień przyleciałam odwiedzić moją rodzinę.
A takie oto widoki towarzyszyły mi podczas lotu
Lądowałam w Poznaniu i zostałam tam 2 dni. Stary Rynek coraz bardziej mi się podoba. Jest bardzo klimatyczny i kolorowy,
W piątek wracam do Londynu i dwie kolejne niedziele spędzam poza Londynem. Ale o tym następnym razem :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
