poniedziałek, 3 marca 2014

VERVE BAR LONDON

Szybko zleciał ostatni tydzień. Dzieciaki grzeczniejsze się zrobiły, sobotni babysitting to była czysta przyjemność. Żadnego marudzenia, od razu poszły spać. Po prostu bajka :)

Odwiedziłam mój lubiony charity shop i co kupiłam? Sziszę :P


A tak się prezentował mój tłusty czwartek.


A w piątek pojechałyśmy do centrum odchamić się. Była również z nami nowa au pair z Estonii. Było bardzo sympatycznie, ale ceny przyprawiały o zawrót głowy...



To miasto nigdy nie śpi



Dobranoc :)

niedziela, 23 lutego 2014

NATURAL HISTORY MUSEUM CZ. 2

W piątek wieczorem wróciłam do Londynu. Sama podróż autobusem z lotniska do miasta trwała prawie tyle co lot z Bydgoszczy do Londynu. Wczoraj zrobiłam sobie luźniejszy dzień i zwiedziłam tylko niebieską strefę w Natural History Museum. Została mi jeszcze tylko pomarańczowa. Jak na razie najbardziej zainteresował mnie dział Human Biology.

I wszystkie wspomnienia wróciły...

A tak będę wyglądać za 20lat :)







Po południu wróciła rodzinka, trochę pogadaliśmy i zaszyłam się w mojej dziupli. A dzisiaj z rana pracowałam, a resztę dnia spędziłam w moim łóżeczku :)

środa, 19 lutego 2014

WAKACJE


Pogoda w Anglii okropna, ciągle pada i wieje. W zeszłą sobotę moja najmłodsza dziewczynka miała animal birthday party organizowane w domu. Cała jej klasa została zaproszona, i wszystkie dziewczynki były bardzo podekscytowane. Mi osobiście również bardzo podobał się ten pokaz.





Z bieżących informacji- pojawiła się nowa au pair, Dorota która jest moją sąsiadką. Razem z jeszcze inną au pair Martą zwiedzamy, plotkujemy i wychodzimy na piwko w weekendy.
W tą sobotę wybrałyśmy się na spacer brzegiem Tamizy. Pogoda nie mogła się zdecydować, najpierw padało, a godzinę później zrobiło się pogodnie, chodź mroźnie.







Dzisiejszego posta piszę z mojego pokoju, w Polsce. Rodzinka wyjechała do Francji, a ja skorzystałam z okazji i na niecały tydzień przyleciałam odwiedzić moją rodzinę. 
A takie oto widoki towarzyszyły mi podczas lotu


Lądowałam w Poznaniu i zostałam tam 2 dni. Stary Rynek coraz bardziej mi się podoba. Jest bardzo klimatyczny i kolorowy,





W piątek wracam do Londynu i dwie kolejne niedziele spędzam poza Londynem. Ale o tym następnym razem :)

niedziela, 2 lutego 2014

NATURAL HISTORY MUSEUM, LONDON'S CHINESE NEW YEAR

I juz mamy luty. Ten czas plynie zdecydowanie za szybko. Zaczelam wreszcie chodzic na silownie. Jest strasznie mala, ale nie ma co narzekac, skoro to jest szkolna silownia i w dodatku za darmo.
Wczoraj zrobilam sobie luzniejszy dzien i poszlam do Natural History Museum. Zwiedzilam tylko zielona i czerwona strefe. Potem zrobil sie za duzy tlok, wiec bez sensu bylo cokolwiek ogladac, przeciskajac sie przez tlum ludzi.






Nastepnie poszlam na szybki spacer do Hyde Parku. Po drodze ujrzalam taka oto scene:
gosciu tanczyl sobie na dachu swojego samochodu a przechodnie dolaczali sie do niego i razem tworzyli dos zabawny obraz:)


A w parku jak zwykle pieknie i juz prawie wiosennie.




Dzisiaj na Trafalgar Square odbywa sie powitanie chinskiego roku. Pogoda piekna, ludzi jak zwykle baaardzo duzo.



Zostalysmy tam krotko, bo troche przynudzali, wiec wybralysmy sie do sklepu M&M's. Super miejsce z fajnymi gadgetami i zabojczymi cenami.






Nastepnie wyruszylysmy do China Town pokrecic sie i cos zjesc. Przebywanie w tak duzych skupiskach ludzi bywa przyjemne, ale meczace.
A wieczor mija mi oczywiscie na marnowaniu czasu przed komputerem. Zadanie domowe oczywiscie samo sie zrobi :)

piątek, 31 stycznia 2014

Pies

Pogoda paskudna, ale z psem trzeba codziennie wyjsc. Na dzisiejszym spacerze mogl sie pobrudzic, bo i tak czekalo go kompleksowe mycie. Na szczescie nie nalezy to do moich obowiazkow. Po umyciu owinelam go w reczniki, wyciagnelam aparat i zaczelam mu robic zdjecia. Siedzial grzecznie wpatrzony w widoki za oknem.





Ja mialam niezla zabawe, on raczej nie bo niespodziewanie mnie ugryzl.
Koniec historii.

poniedziałek, 20 stycznia 2014

SPOTKANIE AU PAIR

Juz dawno nic nowego nie pisalam, a to dlatego, ze nic ciekawego sie nie dzieje. Dopadlo mnie lenistwo.
Z ciekawszych rzeczy- zaczelam nowy cellege i bardzo mi sie tam podoba. W mojej grupie jest duzo Hiszpanow, Francuzow i Wlochow, nie ma zadnej Polki. Duzo rozmawiamy i prawie polowa grupy to au pairki. I najwazniejsze- nauczyciel jest swietny. Pozartuje, pomoze, nie ma zadnej presji z jego strony, ze czegos nie umiemy. Dostajemy duzo zadan domowych, co uwazam jest bardzo dobre. W koncu po to tam jestem, zeby sie czegos nauczyc.
W  niedziele wzielam udzial w spotkaniu au pair. Bylo mniej osob niz we wrzesniu., ale za to poznalam ciekawe osoby z roznych krajow. Spotkac mielismy sie przy stacji Waterloo, by nastepnie przeniesc sie do Royal Festival Hall, skad mielismy piekny widok na Tamize. Bylismy tam ok. 2h  a nastepnie o 18 przenieslismy sie do Zoo Bar. Calkiem przyjemne miejsce, gdzie mozna porozmawiac i cos wypic. O 22 bylam juz w domu, zeby nabrac sil na nastepny dzien :)


Widoki z Royal Festival Hall



P.S. zepsul mi sie laptop, wec wybaczcie mi brak polskich znakow. Tymczasowo korzystam z pozyczonego laptopa hostki.

sobota, 4 stycznia 2014

CO PRZYNIESIE 2014?

2013 rok był dla mnie w pewnym sensie przełomowym. Skończyłam studia, obroniłam licencjat, odeszła bardzo bliska mi osoba, następnie remont i przeprowadzka, a na końcu wyjazd jako au pair do Londynu.
Z perspektywy czasu wiem, że położnictwo nie jest dla mnie (przynajmniej na razie), ale nie żałuję swojego wyboru. Wiedza jaką teraz posiadam jest bezcenna, ludzi jakich tam poznałam nie spotkałabym na żadnym innym kierunku. Niezapomniane praktyki w szpitalnym oddziale ratunkowym na kacu, wspaniałe opiekunki roku, strach przed Wiechą na porodówce. Kto tego nie przeżył nie zrozumie tego. I najważniejsza kwestia to przyjaźnie, które zostaną na całe życie.
Lato to czas remontu, przeprowadzki i wycieczek rowerowych po okolicy.
Koniec sierpnia to wyjazd do Londynu. Nowe miejsce, nowi ludzie, nowy język. Zaaklimatyzowałam się dosyć szybko, za sprawą mojej nowej rodzinki.
Będąc 4 miesiące w tym miejscu czuję, że nie do końca wykorzystałam ten czas. Mój angielski powinien być lepszy, ze zwiedzaniem Anglii też nie najlepiej wyszło (tylko Worcester i Oxford). Czuję niedosyt i żal do samej siebie, bo to ja jestem za to odpowiedzialna.

Jesteśmy już w 2014 roku, który czuję, że będzie dla mnie łaskawszy.

Postanowiłam, że nie będę marnować czasu na pierdoły i w pełni wykorzystam czas w Londynie.
1. Od poniedziałku zaczynam nową szkołę i już nie mogę się jej doczekać. Zajęcia odbywają się 2 x w tyg i  zostaję tam aż do czerwca.
2. Zagapiłam się z podróżami, więc w tym roku trzeba to będzie nadrobić. Plan jest ambitny, ale mam nadzieję, że zdążę ze wszystkim co sobie zaplanowałam. Zacznę tak szybko jak pozwoli mi na to, teraz już bardzo angielska pogoda.
3. Kolejna sprawa to aktywność fizyczna. Nie oszukujmy się, praca jako au pair nie jest ciężka, ma się dużo wolnego czasu. Wiem, że ćwicząc kilkanaście minut dziennie nie będę miała super figury, ale czuję się o wiele lepiej.
To są takie 3 główne punkty na najbliższe 8 miesięcy. Czy wszystko wyjdzie zgodnie z planem, to się okaże :)